Matura z polskiego
Ciekawe ile osób oprócz mnie tak zatytułowało swoje notki :)
Ale do rzeczy.
Z egzaminu wyszłam jako pierwsza - pół godziny przed czasem. Haniebne, doprawdy. Na początku byłam zupełnie pewna swoich odpowiedzi, w ogóle zadowolona etc. Ale potem... Hm, im więcej czasu od matury minęło, tym bardziej się denerwowałam :) Ostatecznie porównałam swoje odpowiedzi z tymi z Wyborczej i Onetu i z zadowoleniem stwierdzam, że z czytania ze zrozumieniem mogłam stracić w
najgorszym razie jakieś 7 punktów na 20 możliwych. W najgorszym razie ;)
A wypracowanie też poszło zupełnie nieźle, więc przestałam się martwić całkowicie :)
Ale nie zapeszam, zobaczymy jak będzie z wynikami. Bo może być różnie, sprawdzający bywają przecież marudni u.u"
W ogóle matura w Katolu to fajna rzecz :) Komisja się uśmiecha albo gapi w ściany bo nudzi jej się niemiłosiernie (nawet nie wiecie jak to zabawnie wygląda, doprawdy przesłodki widok :D), dyrektor wkracza od czasu do czasu i krzyczy na nas, żebyśmy wszystkie pola wypełnili, co bardzo sympatyczne poniekąd było :) Jakieś szepty, śmiechy z tyłu sali, zupełnie nie wiem, o co chodzi u.u" U nas nie byłoby mowy o uziemieniu kogoś z powodu dzwoniącej komórki, o nie - my jesteśmy
NormalnI (i wiem jak naiwnie to brzmi).
Boję się angielskiego. I matematyki.
Chciałabym to powiedzieć. Zero stresu x.x A to już chore. Bardziej bałam się na próbnych maturach.
PS: Ma ktoś zwiastun pierwszego Matrixa w dobrej jakości? Potrzebuję do prezentacji. Mocno i bardzo proszę, naprawdę ;<
dark-dream 2007-05-05 17:21:04
Jeśli masz siłę
skomentuj... (0)